Na temat

Renault Scenic i Grand Scenic: minivany zrywają z nudą

640-renault-scenic-1

Wszystko zaczęło się 20 lat temu, kiedy poznaliśmy pierwszą generację małego, rodzinnego i bardzo nowatorskiego – jak na tamte czasy – minivana Renault. Dzisiaj francuski producent ponownie zaskakuje. I to od razu w dwóch odsłonach.

Świat oszalał na punkcie crossoverów i SUV-ów, ale dokładnie 20 lat temu Scenic otworzył nowy rozdział w motoryzacji, rozpoczynając trend minivanów bazujących na segmencie C (auta kompaktowe), ale oferując znacznie więcej przestrzeni wewnątrz, wyższe nadwozie oraz ponadprzeciętną funkcjonalność. Konkurenci zaczęli wyrastać jak grzyby po deszczu. Minęły dwie dekady i dzisiaj trend się zmienił. Koncepcja się nieco wypaliła. Udział w rynku aut z nadwoziem tego rodzaju pikuje i to właśnie crossovery zbierają śmietankę ze sprzedażowego tortu. To one stały się nowym ulubionym autem rodzinnym, a każdy producent musi dostosować się do nowych wymagań klientów. Także Renault z modelem Scenic. I wydaje się, że Francuzi mają na to swoją sprytną receptę. Jaką?

Zaprojektowali oni kompaktowego minivana, który jest nie tylko funkcjonalny, ale też odważny wizualnie i nawiązuje do crossoverów, akcentując to na lewo i prawo swoim wyglądem. Nowy Scenic (także w większej wersji Grand Scenic) zyskał kilka mocnych punktów. Po europejskich drogach jeżdżą miliony egzemplarzy poprzednich odsłon tego modelu (ok. 5 milionów), a nowa generacja ma sprawić, że do tego stadka dołączą kolejne setki tysięcy. Wygląd przodu to jasne nawiązanie do reszty gamy Renault – Kadjara, Megane, Espace’a. Bardzo stylowo i nowocześnie. To właśnie wygląd sprawia największe wrażenie. Sam główny projektant marki Laurens van den Acker wspomniał, że jeżeli nowy Scenic nie będzie się sprzedawał, to – segment MPV zasługuje na śmierć”. I nie można się z nim nie zgodzić.

Obie wersje Scenica robią wrażenie, dają powiew świeżości w tej nieco zapomnianej części rynku. Mniejszy jest zdecydowanie bardziej kompaktowy, z kolei większy brat, Grand Scenic, to już bardzo poważna przestrzeń do zagospodarowania, a opcjonalnie może pomieścić do siedmiu osób. Wygląd nadwozia to jedno, ale prawdziwym zaskoczeniem jest fakt, że obie wersje wyposażone są w… 20-calowe koła! W standardzie. To pierwszy sprytny zabieg Renault. Tym sposobem upodabnia MPV do SUV-a. I ja osobiście kupuję ten zabieg. Auta w takim “obuwiu” wyglądają świetnie. Francuska marka od razu uspokaja, że opony będą kosztować w salonie dokładnie tyle samo co te w rozmiarze 17 cali.

Scenica i Grand różni długość – drugi jest o 23 cm większy, a co za tym idzie, zyskujemy na przestrzeni, głównie w bagażniku (7-osobowy – 596 l/5-osobowy – 765 l). Mniejszy natomiast przewiezie rekordowe w klasie 572 l bagażu (a gdy przesuniemy kanapę do przodu – aż 720 l). Do tego mamy dodatkowe 63 litry przestrzeni rozrzucone po kabinie w małych schowkach. Szkoda tylko, że ten przed pasażerem z przodu wysuwa się (a nie opuszcza) z taką siłą, że można to dosadnie odczuć na swoich kolanach! Ciekawe rozwiązanie, ale trzeba się przyzwyczaić.

Fotele w drugim rzędzie nie są już demontowalne, ale można je przesuwać w przód i w tył, zyskując miejsce w bagażniku. W bogatszych wariantach możemy nimi sterować za pomocą dotykowego monitora lub przy użyciu przycisków w bagażniku – sprytne. Ilość miejsca z przodu jest zadowalająca, jednak w drugim rzędzie lepiej poczują się mniejsze osoby i dzieci, nie mówiąc już o dodatkowych fotelach w bagażniku (wersja Grand Scenic). W tym zakresie konkurencja bywa lepsza.

Kliknij i skomentuj

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Do góry